Media online: wzlot i upadek

Opublikowane przez : paź 27, 2010 w Media online

Niektórym wydaje się, że media online w dzisiejszej postaci to produkt finalny rewolucji informacyjnej. Tak nie jest. To dopiero jeden z wielu etapów ich rozwoju.

Powstały szybko i mogą równie szybko upaść. Jeśli ich zarządcy nie przemyślą przyjętej strategii, mogą obudzić się z mało wartościowym kontentem i użytkownikami, których nikt nie chce i nie potrzebuje.

Początki: mało kto wierzy

logo onet

Kiedy media online startowały, mało kto wierzył, że będą odgrywały jakąkolwiek rolę. Wielkie koncerny nie zaprzątały sobie głowy internetem. To dlatego zamiast nich pojawili się nowi gracze, którzy szybko zaczęli zdobywać popularność. W Polsce należały do nich na przykład Onet, Wirtualna Polska czy Interia.

W tamtym czasie mało kto wierzył, że informowanie przez internet ma jakikolwiek sens. Dostęp do sieci był drogi, korzystali z niej nieliczni. Nikt nie miał pojęcia, jak na tym wszystkim zarabiać. Kiedy jednak nastąpił przełom, sytuacja zmieniła się całkowicie.

Boom: wierzą wszyscy

Nagle okazało się, że w media online wierzą wszyscy. Boom na różnego rodzaju serwisy internetowe przyćmił wszystkie wcześniejsze bańki spekulacyjne. Uważano, że można na nich zarabiać bez związku z prawidłami ekonomii. I że przyszłość to informacje podawane przez internet.

To wtedy wielcy gracze wkroczyli na rynek informacji internetowej. Budowane od podstaw serwisy zostały przejęte przez gigantów stając się częścią ich struktury korporacyjnej. Taki los spotkał także polskie portale. A i zagraniczne nie pozostały pozostawione same sobie.

Stabilizacja: coraz więcej wątpliwości

Kiedy bańka pękła, przyszedł czas stabilizacji. Zaczęto zastanawiać się nad tym, jak media online mogą w ogóle na siebie zarobić. Pojawiły się różnego rodzaju reklamy, mniej lub bardziej agresywne. Zaczęto rozbudowywać redakcje. Niektóre portale osiągały nawet zyski.

zyski rzeczywistosc i oczekiwania

Tyle, że nie wszystkie. Wpływy z reklam, nawet mimo coraz większych pieniędzy wydawanych na marketing internetowy, rosły bardzo wolno. Za wolno z punktu widzenia akcjonariuszy. Coraz częściej pojawiały się głosy, że to wszystko nie ma sensu. Że się nie opłaca.

Upadek: nie wierzy nikt

W końcu doszliśmy do momentu, w którym spotkały się dwa trendy. Po pierwsze, produkujący wartościowe informacje uznali, że nie chcą oddawać ich za darmo i zaczęli pobierać pieniądze z dostęp do nich przez internet. Po drugie, konsumenci darmowych serwisów zaczęli dostrzegać, że dostają kiepski produkt, którego tak naprawdę nie potrzebują.

Efektem była gwałtowna erozja wiary w media online. Nagle okazało się, że niewielu jest takich, którzy uważają, że te mogą przetrwać w dotychczasowej formie. I że darmowa informacja niskiej jakości nie daje możliwości zarobku.

Wniosek

Ostatni punkt jeszcze się nie zrealizował. Ale może. Bo media online rzeczywiście zaczynają być coraz mniej wartościowe. Treści, które warto znać ukrywane są za paywallami. Reszta dostaje ochłapy. Na razie jeszcze wszystko się kręci, jednak jedynie siłą rozpędu. Już wkrótce możemy być świadkami gruntownej przebudowy podstaw, na których oparte są media online.

koparka