Monetyzacja, czyli filmy po kilka razy

Opublikowane przez : maj 12, 2012 w Kino

Filmy robi się po to, żeby na nich zarabiać. Monetyzacja sprawia, że dzisiaj widzimy na ekranie tak wiele remake’ów, powtórzeń czy przeróbek, jak nigdy wcześniej.

Żeby na czymś zarobić, trzeba wiedzieć, że się to spodoba publiczności. Gdy chodzi o filmy, na rynku rządzi inżynier Mamoń. Z czego to wynika?

klaps

Pierwszy film to ryzyko

Dla producenta największym ryzykiem jest pierwszy film z danej kategorii albo danego reżysera. Nie wiadomo, jak na niego zareaguje publiczność i ile można na nim stracić. Dlatego przed wyborem konkretnej propozycji prowadzone są badania, które mają przynieść odpowiedź na podstawowe pytanie: czy się opłaca?

Czy opłaca się produkować akurat taki film? W większości przypadków decydują więc księgowi. Rzadko zdarza się, żeby decydowali ludzie bazujący na swojej intuicji. To nie są czasy wielkich szefów wytwórni jednym skinieniem palca kształtujących świadomość widzów.

Co się sprzedało raz…

To dlatego coraz częściej widzimy na ekranie te same filmy, tyle że nakręcone inaczej. W końcu – co sprzedało się raz, zapewne sprzeda się ponownie. Przykładem z zamierzchłej przeszłości jest Siedmiu Samurajów i Siedmiu Wspaniałych czy Cena strachu kręcona dwa razy – najpierw przez Francuzów, potem przez Amerykanów.

Dzisiaj sytuacja, w której kręci się drugi film bazujący na mniejszej produkcji niezależnej nikogo nie dziwi. Przeciwnie, to normalna praktyka, dzięki której wielkie koncerny mogą zarabiać w sposób bezpieczniejszy.

kamera

Można zacząć wszystko od nowa

Inna sprawa, że często mamy do czynienia z kolejnymi częściami jakiegoś filmy. Przysłowiowy Rambo 8 to dzisiaj normalka. Kręci się kolejne części kasowych hitów, ponieważ wiadomo, że dadzą zarobić. Ludzie chętnie wybiorą się na coś, co już widzieli.

A nawet, jeśli jakaś seria ma ograniczone możliwości takiego rozwoju, można ją po prostu zacząć od nowa. Tak, jak ostatnio zrobili twórcy Batmana. Po prostu wyzerowali liczniki i w inny sposób pokazali tę samą historię. Filmy się sprzedały, producenci zarobili. Wszyscy są zadowoleni.

Sentyment widza przede wszystkim

Także widzowie, ponieważ to na ich sentymencie bazują wielkie wytwórnie. Zdają sobie sprawę z faktu, że wiele osób jest po prostu przyzwyczajonych do danych bohaterów i pójdzie śledzić dalsze ich losy nie-ważne-co. Na tej zasadzie powstały już cztery części Piratów z Karaibów.

Czy to źle? Niekoniecznie. W końcu w każdym widzu siedzi inżynier Mamoń, który lubi tylko to, co już raz widział. I płaci za takie filmy, które wcześniej mu się spodobały. A gdy wszyscy są zadowoleni, po co zmieniać model? Tym bardziej taki, który działa i daje zarobić.

Liczy się kasa

Bo przecież filmy to nie tylko sztuka, ale kasa. A może nawet najpierw kasa, a potem sztuka, czy raczej – rozrywka. Poza niszowymi artystami nikt dzisiaj nie robi filmów, które z założenia miałyby nie zarobić. Nawet produkcje niezależne starają się o dofinansowanie czy to z budżetu państwa czy z innych źródeł. Pracownicy branży filmowej tak jak wszyscy inni mają rodziny na utrzymaniu, kredyty na spłaceniu itd.

inż. Mamoń